Fidem ratione – dosłownie „wiarę rozumem”. Człowiek nie może poznać Boga sam z siebie – jego natura jest tak niezmierzona i doskonała, że to Bóg musi wpierw się nam objawić. Skoro jednak to uczynił, skoro znamy Jego naturę, możemy, a nawet powinniśmy i musimy używać naszego rozumu, po to by zgłębiać to poznanie, odnosić do swego życia i zmieniać swe życie zgodnie z nim, bronić tego poznania przed heterodkosją oraz szerzyć je publicznie wobec naszych bliźnich. Właśnie o tym będzie ta seria – o zgłębianiu, obronie i niesieniu wiary za pomocą i z pomocą rozumu. Będzie to zapis moich własnych, prywatnych dociekań i każdego, kto będzie miał do nich jakiekolwiek obiekcje, proszę o ich wyrażenie. Być może w ten sposób dojdziemy razem do Prawdy.

Mt 28 (biblia Wujka)

A w wieczór sobotni, który zaświta na dzień pierwszy szabbatu, przyszła Marya Magdalena i druga Marya oglądać grób.  A oto się stało wielkie drżenie ziemie; albowiem Aniół Pański zstąpił z nieba i przystąpiwszy, odwalił kamień i siedział na nim. A było wejrzenie jego jako błyskawica, a odzienie jego jako śnieg. A od bojaźni jego stróże przestraszeni są i stali się jakoby umarli. A odpowiadając Aniół, rzekł niewiastom: Nie bójcie się wy; bo wiem, iż Jezusa, który ukrzyżowany jest, szukacie. Niemasz go tu; albowiem powstał, jako powiedział. Chódźcie, a oglądajcie miejsce, gdzie był położony Pan. A prędko idąc, powiedzcie uczniom jego, iż powstał: a oto uprzedza was do Galilei, tam go ujrzycie. Otom wam przepowiedział. A wyszły prędko z grobu z bojaźnią i z radością wielką, bieżąc, aby opowiedziały uczniom jego. A oto Jezus potkał się z niemi mówiąc: Bądźcie pozdrowione. A one przystąpiły i ujęły nogi jego i pokłon mu uczyniły. 10 Tedy im rzekł Jezus: Nie bójcie się, idźcie, oznajmijcie braciéj mojéj, aby poszli do Galilei: tam mię ujrzą.

Częstokroć czytając i rozważając Pismo Święte przyjmuję następujące metodę (zapewne zresztą mało oryginalną) – skupiam się na jakimś wątku, choćby marginalnym (zdaniu, czasem nawet słowie), pozornie czysto prozaicznym, zastanawiam się jednak czemu właśnie ono tam się znalazło. Każde słowo w Biblii nie jest przypadkowe. Wątkiem, który tym razem skupił moją uwagę, jest kwestia, czemu to niewiasty jako pierwsze spotkały Pana Jezusa u grobu i czemu to przez nie Chrystus obwieścił apostołom i światu swoje Zmartwychwstanie. Ktoś kiedyś zażartował, że to po to, by wieść mogła szybko się roznieść (ze względu na stereotypową gadatliwość niewiast), ktoś mógłby rzec, że dlatego, że to one pierwsze dotarły do Grobu. Sądzę, że kwestia ta jednak jest dużo bardziej doniosła i ma daleko idące konsekwencję społeczne.

Bóg stworzył człowieka mężczyznę i białągłowę (Rdz 1, 27). Zgodnie z encykliką Benedykta XVI „Deus Caritas est„, „tylko w zjednoczeniu mężczyzny i kobiety człowiek może stać się „kompletny””. Wynika z tego, że istnieją dwa rodzaje przeżywania człowieczeństwa i do jego pełnej aktualizacji oba są potrzebne. Różne w rolach społecznych (a więc i związaną z nimi hierarchią), lecz równe w swej godności i konieczności. Tak jak człowiek dopełnia się (i przychodzi na świat!) poprzez unię obojga płci, tak i organizm społeczny potrzebuje ich obu, by być zgodnym z Bożym planem i Prawem, czyli po prostu zdrowym.

Pewien mój kolega pisał niedawno, że „to mężczyzna prowadzi kobietę do zbawienia”. Jakkolwiek każdy człowiek ma obowiązek prowadzić doń wszystkich innych ludzi, na których ma wpływ i być może faktycznie w danej sytuacji mąż może nawrócić żonę (a co dopiero ksiądz, zakonnik czy kaznodzieja jakiegokolwiek rodzaju!), to w praktyce w historii dużo częściej bywało odwrotnie. Wszyscy zapewne znamy historię świętej Moniki, która wymodliła nawrócenie swego syna, którego dziś czcimy jako świętego Augustyna. Również i chrzty całych narodów (jak najbliższy nam przypadek Polski, a potem i Litwy) zaczynały się od ślubu pogańskiego władcy z chrześcijańską księżniczką. Toteż można raczej rzec, że to niewiasta wiedzie mężczyznę do jego (osobistego) zbawienia.

To właśnie pokazuje nam powyższy fragment. Chrystus objawiając się niewiastom u grobu nie wykorzystuje okazji, nie przemawia do pierwszego kto był pod ręką, lecz wyznacza im ich rolę we wspólnocie. Tą rolą jest nawrócenie mężczyzn – mężczyzn należących do wspólnoty. Tym samym Chrystus wyznacza niewiastom kierunek ich działalności – ma to być działalność wewnątrz wspólnoty. Najmniejszą zaś i podstawową wspólnotą tworzącą wszechwspólnotę wspólnot – Kościół Święty – jest rodzina. Domeną niewiast staje się tedy, z Bożego polecenia, to co prywatne i rodzinne.

Ktoś mógłby się tedy obruszyć, że deprecjonuję w ten sposób rolę niewiast. Bynajmniej! Czyż to nie w tym co prywatne, najbliższe sercu, nie rodzi się szczera wiara? Jakże wiele pracy musi wykonać mężczyzna, by odkryć wiarę, jeśli nie wyniesie jej z domu, czy to matczynego, czy też za sprawą niewiasty, której poprzysiągł spędzić z nią całe życie? Zważywszy zaś na fakt, że nawrócenie się to nie jednorazowy akt, lecz proces trwający całe życie, obowiązkiem tedy kochającej żony jest pielęgnować tę raz odkrytą wiarę w sercu tak swoim, jak i tego, z którym jest jednym ciałem (oraz oczywiście dzieci). Bynajmniej nie zwalnia to mężczyzny od osobistej pobożności, wręcz przeciwnie. Jego obowiązkiem jest szerzyć ją na cały zewnętrzny świat – być właśnie apostołem. Jak jednak mógłby to czynić, gdyby nie miał wiary we własnym sercu? Nawet najbardziej żarliwa miłość nic tu nie zdziała, jeśli nie będzie w nim woli przyjęcia Bożej Prawdy, jeśli nie będzie on codziennie dźwigał Krzyża życia w tej Prawdzie, jeśli nie podda się niewieście pod tym względem. Tak, mężczyzna jest głową rodziny i panem domu. Wynika to jednak z tego, że jego obowiązkiem jest obrona domu i domowników. Ten kto jest odpowiedzialny, władny jest wydawać wiążące polecenia, po to by móc się wywiązać z tego obowiązku. Większy szacunek należy się jednak temu, kto jest broniony i opiekowany. Wzorem nam – mężczyznom, powinien być tu święty Józef – opiekun Najświętszej Marii Panny. Przecież to od Jej prywatnego aktu – przyjęcia Jezusa Chrystusa, Syna Bożego, do swego łona, a potem zrodzenia go, zaczęła się cała, publiczna przecież, historia zbawienia! Bóg przyszedł do ludzi przez Niewiastę, i aż do końca czasów będzie do nas przychodził przez kolejne niewiasty, które przekażą nam byśmy ruszyli do Galilei i tam głosili Słowo Boże.

Doniosłość powołania niewiasty i troski o to, co rodzinne i prywatne ukaże się w pełni jednak dopiero wówczas, jak przypomnimy sobie, że społeczność jest wspólnotą wspólnot i jego kondycja zależy właśnie od kondycji jego części – w tym przede wszystkim rodzin! Jakim mówił prymas August Hlond (a co pięknie umuzykalnił Dawid Hallman, jeden z najciekawszych młodych twórców polskiej, prawicowej sceny internetowej)  – „I tak kobieta polska będzie pilnowała przede wszystkim odbudowy polskiego ogniska domowego, będzie strzegła świętości i trwałości polskiej rodziny. Jest to najpierwotniejsze i najwznioślejsze posłannictwo kobiety, jej cicha i święta codzienna służba, której chrześcijaństwo nadało znaczenie ofiarnego udziału w boskim dziele stworzenia człowieka. […] A moralność to nie fasada, to nie modny strój zarzucony w oknie wystawowym na martwym manekinie. Dobry uczynek rodzi się z serca, z wewnętrznej postawy etycznej, z sumienia chrześcijańskiego.
Kobieta nie będzie obojętna na rozwój polskiego życia zbiorowego i dołoży starań, by państwowość nasza gruntowała się na zasadach moralności chrześcijańskiej. Polska nie powinna być państwem laicystycznym, rozciągniętym twarzą do ziemi. Powołaniem Polski jest być wzorem państwa chrześcijańskiego, w którym autorytet władzy godzi się z godnością obywateli, karność obywatelska z obywatelską swobodą, wspólne dobro z przyrodzonymi uprawnieniami społeczeństwa i jednostek. Rzeczpospolita z Polską. Takie państwo musi być dziełem i troską całej wspólnoty.” Wynika z tego jednoznacznie, że niewiasty nie mogą być ignorantkami w sprawach moralnych ni politycznych! Wręcz przeciwnie – muszą mieć jak największe rozeznanie w sprawach wspólnoty, by odpowiednio kształtować swoich mężów (i synów!), by potem walczyli oni w przestrzeni publicznej o właściwe wartości. Gdy zaś mimo tego wszystkiego mężczyźni zawiodą, co jest skądinąd sytuacją tragiczna i nie powinno mieć miejsca w zdrowej społeczności, to niewiasty mają obowiązek wprost samemu zabrać głos i przywrócić bieg życia moralnego wspólnoty na właściwy tor.

Ostatnimi czasy na polskiej prawicowej scenie internetowej wykwitnęło wiele blogów (lub choćby wpisów) poświęconych „kwestii niewieściej”. Jakkolwiek samo to zjawisko jest czymś ze wszech miar pożądanym, zważywszy na to, że ze względów wypisanych powyżej szatan stara się zniszczyć niewiasty i ich niewieściość, szereg tych blogów zdecydowanie spłyca całą tę kwestię do sprawy… stroju – konkretnie promowaniu tego, by kobiety nosiły spódnice miast spodni. Jakkolwiek od czasów haniebnej rewolucji 68. roku poczyniono wielkie spustoszenie na tym polu (swego czasu mój Rodziciel będąc w Berlinie wczesną wiosną założył się z kolegami, czy zobaczy choć jedną kobietę w spódnicy/sukience oraz białe dziecko w wózku. Mimo dobrej pogody pierwszego nie ujrzeli wcale, drugiego ktoś wypatrzył jedną sztukę, acz wygląd wskazywał mimo koloru skóry jednak na przynależność do „mniejszości etnicznej”), zaś strój niewątpliwie jest jednym z istotnych (a może nawet istotniejszych) wyrazów wyznawanych wewnątrz wartości (bowiem triada „prawda, dobro, piękno” tak naprawdę wyraża jedno) i powinien być środkiem (pomocniczym) do ich promocji, to jednak zawsze pełni rolę służebną wobec tychże wartości. Przestawienie akcentów będzie skutkować tym, że wyszkolimy armię potrafiących uszyć piękny sztandar (a dopóki ludzie traktowali symbole i w ogóle otaczającą ich rzeczywistość na poważnie, nie było armii bez sztandaru), ale nieumiejących walczyć, a przede wszystkim – niewiedzących o co walczyć. Najbardziej zaś nietrafione jest promowanie różnych dawnych zwyczajów, z ubiorem na czele, uzasadniając je kwestiami zupełnie współczesnymi i przyziemnymi, takimi jak własne samopoczucie, „bycie atrakcyjną” etc.. Jeszcze byłbym skłonny zrozumieć takie zachowanie jako taktykę, próbę przeciągnięcia osób kompletnie niezorientowanych na właściwą stronę czymś, co ich pociąga w danym momencie, lecz czyż z samego faktu założenia spódnicy niewiasta stanie się bardziej moralna i zacznie wyrażać większa troskę o tężę moralność u innych? Ten, kto próbuje pokonać innych ich własną bronią  może łacno się rozbroić lub wręcz zranić samego siebie. Osoba odczytująca symbol nie musi do końca wiedzieć czym w szczegółach jest to co on wyraża – rolą symbolu jest właśnie między innymi skłonienie jej do zapoznania się z jego treścią, musi ona jednak wiedzieć co on w ogóle wyraża! „A moralność to nie fasada, to nie modny strój zarzucony w oknie wystawowym na martwym manekinie.” Jakże łacno zapomnieć o czegoś treści, gdy z przesadną skrupulatnością, skrupulatnością specjalisty i znawcy, rozwodzi się o mających ją wyrażać formach.

Kościół bardzo potrzebuje jednak niewiast. Szczególnie dziś, gdy chyba jak nigdy w historii zagrożone są: rodzina, małżeństwo, macierzyństwo. Społeczność oczekuje jednoznacznego głosu katolickich niewiast, lecz jeszcze chyba bardziej wzorów. Być może tedy każdy i każda z nas powinni się modlić, by jak najwięcej było wokół nas niewiast, które wzorem Marii u grobu będą głosić apostołom (teraźniejszym i przyszłym) zmartwychwstanie Jezusa. Tego (w mojej opinii) uczy nas Ewangelia z Liturgii Wigilii Paschalnej.

Alleluja!

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Fidem ratione#1 – niewiasty u grobu

  1. Dziękuję za ten tekst – dotyka on niezwykle ciekawej i zarazem istotnej tematyki. Zawiera wiele interesujących i godnych uwagi stwierdzeń, z którymi zdecydowanie się utożsamiam, jak na przykład podkreślenie doniosłej roli kobiety w rodzinie oraz faktu, że będąc osobą bronioną stoi ona w pewnym sensie wyżej od mężczyzny (co potwierdzają zwyczaje właściwe dla cywilizacji łacińskiej, w której kobiecie należy się szczególna troska i przywileje). Dziękuję również za odniesienie do wspaniałych słów prymasa Augusta Hlonda skierowanych do polskich niewiast – jest w nich zawarta niezwykle piękna, ale też prawdziwa, katolicka nauka o ich zadaniach.
    Mam jednak zastrzeżenie, co do kilku występujących w tekście twierdzeń. Nie zgodziłbym się, że to niewiasta powinna prowadzić mężczyznę do jego zbawienia. Chociaż w początkowym okresie życia to matka jest najbliżej dziecka i ma na nie największy wpływ, później rola ojca jest nie do przecenienia. Mówi się, że obraz Boga wytworzony jest w umyśle młodego człowieka właśnie na podstawie obrazu własnego ojca. Słyszałem również o statystykach, które jasno pokazują, że gdy nawróci się ojciec, jest praktycznie pewne, że wraz z nim nawróci się cała rodzina. W przypadku matki jest to trudniejsze i wymaga czasami lat pełnych ofiary modlitwy i postu, aby wyprosić nawrócenie męża, czy dziecka (jak było w przypadku wspomnianej św. Moniki). Zasadniczo to rolą mężczyzny jest przewodzenie i branie na siebie odpowiedzialności, a zatem również w rodzinie to głównie na nim, w mojej opinii, spoczywa obowiązek przewodzenia w drodze do zbawienia. Myślę, że rolą niewiasty jest wtedy pewne poddanie się z miłości temu przewodzeniu i uczeniu dzieci również postawy takiego zaufania i posłuszeństwa.

    Polubienie

    1. „Słyszałem również o statystykach, które jasno pokazują, że gdy nawróci się ojciec, jest praktycznie pewne, że wraz z nim nawróci się cała rodzina. ”
      To akurat jest możliwe, ale ja pisałem o czym innym – o sytuacji gdy mężczyzna stara się o już nawróconą niewiastę. (Swoją drogą chętnie poznałbym te statystyki).
      „Zasadniczo to rolą mężczyzny jest przewodzenie i branie na siebie odpowiedzialności, a zatem również w rodzinie to głównie na nim, w mojej opinii, spoczywa obowiązek przewodzenia w drodze do zbawienia.”
      A na niewieście dbanie o to, by trwał na tym kursie i dobrze go pełnił.
      Można rzec, że domeną Męża jest władza nad rodziną, a Niewiasty dbanie o poszczególnych jej członków (sądzę, że właśnie to można by nazwać „przywilejem miłości”).

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s