Ranek 7. września 1565 roku wydawał się być takim samym jak wiele poprzednich dla topniejącej, liczącej już nie więcej niż 4.000 żołnierzy załogi ledwo się trzymającego Fortu Świętego Anioła i w zasadzie już nieistniejącego Fortu Świętego Michała. Wielu z nich spodziewało się, że może być to ich ostatnia jutrznia, bowiem choć i siła naporu wroga oraz częstotliwość jego szturmów znacznie osłabły, to mury miejskie Birgu i Senglei w wielu miejscach były wysokości najwyżej kamiennych „płotów” odgradzających od siebie obejścia na Wyspie. Spodziewano się ostatecznego ciosu, zaczynał się wszakże czwarty tydzień czwartego miesiąca oblężenia. Cios ów jednak nie nastąpił. Tegoż ranka bowiem, w tym samym miejscu, w którym nieco ponad półtora tysiąca lat wcześniej rozbił się statek przewożący Świętego Pawła, apostoła narodów, do Rzymu, tym razem szczęśliwie wylądowało około 8.000 ludzi, którzy pod sztandarami z Krzyżem Burgundii, z okrzykiem „Santiago! Espana!”, natarli na co najmniej trzykrotnie liczniejsze siły niewiernych, przychodząc obrońcom w wielki sukurs (przeszedł on do historii jako Gran Soccorso). Z twierdz wypadli im ze wsparciem nieliczni, acz ożywieni nadzieją Rycerze. Pohańcy zebrali się jeszcze do ostatniej obrony, ale byli już tak wyczerpani niepowodzeniami oblężenia, że mimo przewagi liczebnej ich dowódca, admirał Piali Pasza nakazał odwrót na zagrożone hiszpańską blokadą i zatopieniem statki. Do 11. września wszyscy tureccy żołnierze opuścili wyspę. Wielkie oblężenie Malty było skończone.

[ciąg dalszy – część pierwsza]

Po 7 latach tułaczki po Europie Rycerze Szpitala Świętego Jana wreszcie znaleźli nową siedzibę. Z pomocą przyszedł im Karol V, cesarz rzymski, pierwszy Habsburg na hiszpańskim tronie i pierwszy król obu hiszpańskich królestw, który całe swoje życie i panowanie spędził broniąc wiary świętej rzymskiej i katolickiej przed Turkami i Berberami na Morzu Śródziemnym i Bałkanach oraz przed heretyckimi, łasymi na kościelne i zakonne dobra oraz doczesną supremację książętami w Rzeszy i wspierającą ich gallikańską[1] Francją, od której próbował również odzyskać burgundzkie dziedzictwo swojego ojca. Nadał on Zakonowi w 1530 r. archipelag maltański, składający się z 3 zamieszkanych wysp: niezbyt dużej Malty, małego Gozo i malutkiego Comino, w zamian za symboliczną daninę jednego sokoła rocznie, na własność. Były to ziemie, zwłaszcza w porównaniu z Rodos, jednym z najbogatszych portów wschodniego Morza Śródziemnego (i to od czasów starożytnych – to tu u wejścia doń znajdował się wszak słynny brązowy Kolos, mierzący ponoć aż 30 metrów), bardzo biedne, według raportu ówczesnego wielkiego mistrza „niebędące w stanie wyżywić swoich 25.000 mieszkańców”. Było to jednak (i jest nadal) miejsce bardzo strategicznie położone – między Sycylią, od której jest oddalone o około 90 kilometrów a Tunezją, oddaloną o około 300 kilometrów, w samym sercu Morza Śródziemnego, na szlaku łączącym jego wschodnie wybrzeże z zachodnim.

Nic zatem dziwnego, że wszystkie wielkie imperia śródziemnomorza przejmowały nad nim kontrolę. Najpierw Fenicjanie i Kartagińczycy, którym z kolei została odebrana przez Rzymian w wyniku wojen punickich. Podporządkowana Konstantynopolowi przez wojska Justyniana w VI wieku, pozostała w granicach Imperium aż do 870 roku. Miało miejsce wówczas jedno z bardziej tragicznych wydarzeń w historii Malty, a zarazem najbardziej na nią rzutujących – islamska dynastia Aghlabidów z Tunezji, kontrolująca również w tym czasie Sycylię, zajęła wyspy, łupiąc i grabiąc przy tym je doszczętnie. Niemal całkowicie zromanizowana i katolicka ludność została w dużej mierze wytępiona lub wysiedlona, ci, co zostali, ulegli wtórnej semityzacji (do dziś zresztą język maltański zaliczany jest do języków semickich – co ciekawe jako jedyny z tej grupy zapisywany jest alfabetem łacińskim, brzmi on zaś jak mocno zwłoszczony arabski z drobnymi naleciałościami angielskimi). Całkowicie zburzona została stolica wyspy – Melite, a w jej miejscu zbudowano zupełnie nowe miasto Mdinę (czyli po arabsku po prostu… miasto, swoją drogą dokładnie taka sama etymologia jak w wypadku… Medyny, tej do której Mahomet zbiegł z Mekki), znacznie mniejsze, otoczone grubym murem, z wąskimi i krętymi uliczkami, tak, by nie można doń szarżować jazdą ani prowadzić weń skutecznego ostrzału z łuków. Pozostała zaś część dawnej stolicy zyskała nazwę Rabat (taką samą jak choćby stolica Maroka), czyli po prostu… przedmieścia. Mimo tak daleko idącej przebudowy, Arabom nie udało się obronić Wyspy ani twierdzy przed hrabią Rogerem de Hauteville, normańskim rycerzem, który odbił Sycylię z rąk muzułmanów. W 1091 roku został przywitany jak wybawca na wyspie, ofiarował jej mieszkańcom fragment swojego surkotu ze swoim herbem jako hrabiego Sycylii – biało-czerwoną szachownicą. Według legendy, to właśnie stąd, a nie z barw Zakonu Świętego Jana, wzięła się obecna flaga Malty składająca się z dwóch pionowych pasów – białego i czerwonego. Od tego momentu wyspa stała się częścią Królestwa Sycylii (założonego przez syna hrabiego Rogera – Rogera II, więcej o Normanach i ich południowowłoskim państwie pisałem tutaj).

W XIII wieku Sycylia, a wraz z nią Malta, po serii burzliwych wojen, jako tak zwane Królestwo Trynakrii ostatecznie przypadły Królestwu Aragonii[2], którego królowie władali nimi albo bezpośrednio, albo wydzielali swoim młodszym synom (często z nieprawego łoża – pod względem bastardów na tronie Sycylia jest niewątpliwie rekordzistą!) jako osobne władztwo. W wyniku wojen włoskich oraz sławnych habsburskich mariaży, Sycylia (tym razem wraz z kontynentalną częścią normańskiego królestwa, od oddzielenia się od wyspy w XIII wieku zwanej Królestwem Neapolu) przypadła, jako posiadłość aragońska, wspomnianemu Karolowi V, który rozdzielił wreszcie wspólną od ponad 600 lat historię największej śródziemnomorskiej wyspy i Malty. Poza bardzo krótkim i czysto formalnym epizodem na przełomie XVIII i XIX wieku, nie będą one już nigdy częścią jednego państwa, nie są i dziś.

Po przybyciu na wyspę Joannici nie osiedlili się w oddalonej od wybrzeża Mdinie, co raz że byłoby niepraktyczne, a dwa że mogłoby prowadzić do konfliktów z rezydująca w mieście radą samorządową zwaną Universita. Zamiast tego urządzili się nad jednym z naturalnych portów Malty, zwanym Wielką Zatoką. W jego zachodniej części znajdowała się mniejsza zatoczka – Zatoczka Doków, otoczona z północy i południa małymi półwyspami. Na czubku jednego z nich „od zawsze” znajdował się „morski zamek” – Castrum Maris. Szpitalnicy gruntownie go przebudowali i mianowali, jako Fort Świętego Anioła, siedzibą wielkich mistrzów. Rozbudowali również mury wokół lezącego u podnóży twierdzy miasta Birgu, czyniąc je nową stolicą – znalazł się tam również pierwszy szpital zakonu na Wyspie. Ufortyfikowali również wioskę rybacką leżącą po przeciwległej stronie Zatoczki Doków – Islę, przekształcając ją w spore, jak na warunki maltańskie, miasto – Sengleę. Wejścia do zatoczki z jego strony miał bronić Fort Świętego Michała. Z kolei na czubku znacznie większego Półwyspu Sciaberras, po zachodniej stronie Wielkiej Zatoki Joannici wznieśli Fort Świętego Elma.

image1

Malta pod koniec XVI wieku. Na zachodzie widać Półwysep Sciaberras i na jego czubku Fort Świętego Elma. Na południe odeń powstała później Valetta, obecna stolica wsypy. Po wschodniej stronie zatoki widać (od północy) Birgu – pierwszą stolicę Joannitów, z Fortem Świętego Anioła oraz Sengleę z Fortem Świętego Michała

Pod rządami zakonu Wyspa weszła w okres rozkwitu. Rycerze gwarantowali jej względne bezpieczeństwo, ich flota, mimo iż nieliczna, budziła postrach wśród muzułmanów. Składała się głównie z galer[3], ale też co najmniej kilku większych jednostek, wśród których najsłynniejsza była karaka[4] Santa Anna – wielka, siedmiopokładowa i pięćdziesięciodziałowa. Cały jej podwodny kadłub oraz część wynurzonego był wyłożony płytami ołowianymi – prawdopodobnie w celu jego uszczelnienia, być może jednak również w celu wzmocnienia jego wytrzymałości. Tym samym uchodzi ona za jeden z pierwszych pancerników w historii. Ponoć w 1531 roku samodzielnie przegoniła eskadrę 25 galer (biorąc pod uwagę różnicę siły ognia, o czym wspominam w przypisie[3], nie jest to niemożliwe). Pewne jest natomiast to, że w 1535 roku brała udział (wraz z pewną liczbą mniejszych jednostek) w zdobyciu Tunisu przez flotę Karola V.

Warto być może wspomnieć w tym miejscu o organizacji wewnętrznej zakonu, jaka ukształtowała się jeszcze na Rodos i była stosowana na Malcie. Zakon mianowicie dzielił się na 8 „języków”, zrzeszających rycerzy z poszczególnych krain i nacji. Były to następujące języki: francuski, skupiający rycerzy z północnej Francji; prowansalski, skupiający rycerzy z  południowo-zachodniej Francji; owernijski, skupiający rycerzy z południowo-wschodniej Francji; aragoński, skupiający rycerzy z Aragonii, jej posiadłości oraz Navarry; kastylijski, skupiający rycerzy z Kastylii, Leonu, Portugalii oraz Galicji; włoski, skupiający rycerzy z państw włoskich; niemiecki, skupiający rycerzy z zaalpejskiej części Świętego Cesarstwa Rzymskiego (w tym Czech), jak również Polski, Węgier oraz Skandynawii oraz angielski, skupiający rycerzy z wysp brytyjskich, rozwiązany w XVI wieku po zerwaniu przez królów Anglii z Rzymem, utworzony ponownie jako język anglo-bawarski w XVIII wieku, do którego należeli również rycerze z Polski. Każdy z języków posiadał swoją oberżę, czyli siedzibę, które znajdowały się w reprezentatywnych miejscach stolicy (najpierw Rodos, potem Birgu, a na końcu Valetty) i świadczyły o prestiżu i statusie majątkowym danego języka. Zwierzchnicy każdego z nich sprawowali najwyższe funkcje w zakonie i stanowili radę, która wybierała wielkich mistrzów.

santaannaxviii

karaka Santa Anna

malta_vittoriosa_bw_2011-10-06_11-02-07

zajazd angielski w Birgu

Jak się jednak można było spodziewać, działalność Joannitów wkrótce stała się solą w oku osmańskiego sułtana oraz berberyjskich piratów. W 1551 roku Turgut Reis, muzułmański korsarz, turecki namiestnik Algieru i Trypolisu ruszył z armią około 10.000 ludzi na Maltę, widząc jednak fortyfikacje wzniesione przez Szpitalników odstąpił od oblężenia, złupił jednak Gozo, mniejszą i słabiej bronioną z wysp, uprowadzając do niewoli niemal całą jej, niezbyt zresztą liczną, ludność. Prawdziwe zagrożenie miało jednak dopiero nadejść. W maju 1565 roku wielka osmańska flota przytransportowała do wybrzeży wyspy 28.000 żołnierzy, wkrótce wzmocnionych o kolejne 20.000 pod dowództwem owianego złą sławą Draguta. Przewaga wroga była znaczna, Joannici dysponowali zaledwie 500 rycerzami, nieco ponad dwoma tysiącami regularnych żołnierzy z Hiszpanii i Sycylii oraz około 3.000 maltańskiej milicji, łącznie było to niewiele ponad 6.000 żołnierzy, w dużej mierze słabo uzbrojonych i wyszkolonych. Wielki mistrz zakonu Jean Parisot de la Valette, który spędził 3 lata swojego życia na tureckich galerach, nie zamierzał się poddawać. Nakazał zebrać zapasy, zatruć studnie na zewnątrz twierdz i bronić się aż przyjdzie odsiecz z Sycylii. Opatrzność zdawała się mu sprzyjać. Już od samego początku między tureckiego admirała floty, a generała armii lądowej wdarły się niesnaski. Spory dotyczyły planu ataku na twierdze Joannitów oraz miejsca zakotwiczenia floty. Ostatecznie postanowiono rozprawić się w pierwszej kolejności z Fortem Świętego Elma, co pozwoliłoby na bezpieczne przybicie floty do zachodniego brzegu Półwyspu Sciberras, u nasady którego Turcy rozbili obóz. To był jednak pierwszy błąd oblegających. Skromna fortyfikacja, broniona raptem przez półtora tysiąca ludzi według osmańskiego dowódcy powinna była paść po najwyżej kilku dniach. W rzeczywistości fort bronił się ponad miesiąc i choć wszyscy jego obrońcy zginęli, to na każdego zabitego spośród nich przypadało 4 martwych Turków, w tym wielu elitarnych janczarów. Również sam Dragut padł w trakcie któregoś ze szturmów, być może nawet trafiony przez pocisk z którejś z własnych armat. To drobne zwycięstwo było bardzo kosztowne dla muzułmanów i nadwątliło ich morale, wzmocniło zaś ducha obrońców. Wkrótce jednak najeźdźcy przystąpili do szturmowania Birgu i Senglei. Walka była zażarta, południowe miasto niemal wpadło w ręce Turków na początku sierpnia, niespodziewany atak dywersyjny bardzo skromnych sił kawaleryjskich z nieniepokojonej prze najeźdźców Mdiny na tyły oblegającej armii wywołał jednak popłoch i odwrót szturmujących. W związku z powyższych osmańskie dowództwo zdecydowało o podjęciu szturmu na dawną stolicę, której bronił bardzo nieliczny garnizon. Dowódca obrony nakazał jednak ubrać się w zbroje i mundury wszystkim mieszkańcom, w tym kobietom i dzieciom i stanąć na murach miasta oraz, mimo bardzo wątłych zapasów prochu, strzelać z oddali do wrogiego podjazdu. Zwiadowcy widząc taki opór co prędzej zawrócili, donosząc dowództwu, że Mdina byłaby „drugim Fortem Świętego Elma” i jej zdobycie wiązałoby się ze zbyt dużymi stratami, wobec czego dowódcy postanowili na razie zostawić ją w spokoju. Nie była to decyzja bezzasadna – w wypadku kapitulacji bronionych przez Joannitów portów położone w głębi lądu miasto i tak nie mogłoby się bronić. Obie twierdze nabrzeżne broniły się jednak dzielnie, toteż armia osmańska, straciwszy niemal połowę swych żołnierzy, zaczęła rozważać wycofanie się z wyspy. Ostateczny cios zadała jej, tak długo wyczekiwana, odsiecz z Sycylii. Sułtan Sulejman Wspaniały, ten sam, który przepędził Rycerzy z Rodos, na wieść o klęsce swej armii zadanej przez znienawidzonego wroga, nie posiadał się ze złości. Kazał zorganizować kolejną wyprawę, ale znowu opatrzność czuwała nad Joannitami – Wielki Turek zmarł niecały rok później, nie zdążywszy zrealizować nowego planu.

Tymczasem 11. sierpnia 1565 roku, nad Maltą rozbrzmiały dzwony. Oblężenie było skończone. Dzień ten świętowany jest na Wyspie do dziś.

C.D.N.

4a64f5d4-4184-4036-abc1-67ad177b2d4b_900x

wielkie oblężenie Malty. Po lewej flota i obóz turecki, na czubku półwyspu Fort Świętego Elma. Po prawej Birgu i Senglea.

[1] gallikanizm – nurt w polityce religijnej monarchii francuskiej wywodzący się z koncyliaryzmu, czyli późnośredniowiecznego przekonania o dominującej roli synodów w kształtowaniu ustroju kościoła, potępionego ostatecznie przez sobór Laterański V w 1513 roku. Gallikanizm dążył do uniezależniania kościoła we Francji od zwierzchnictwa Rzymu i przyznawał królowi prawo do nominacji biskupów (potwierdzone w roku 1516 konkordatem zawartym przez króla Franciszka I z papieżem Leonem IX), jednocześnie w pozostałym zakresie nie odrzucał doktryny katolickiej. Został ostatecznie potępiony przez papieża Aleksandra VIII w 1690 r., do pewnych jego praktyk nawiązywał później Napoleon Bonaparte jako cesarz Francuzów.

[2] Aragonia – drugie najważniejsze (obok Kastylii-Leonu) państwo w średniowiecznej Hiszpanii. Powstało z zachodniej części marchii hiszpańskiej, utworzonej przez Karola Wielkiego. Po zdobyciu Saragossy z rąk Maurów w 1118 roku przeniosło tam swoja stolicę. Od XII wieku połączone unią dynastyczną z Katalonią (Hrabstwem Barcelony), następnie poszerzone o Walencję, Baleary, Sardynię i Sycylię. Po śmierci ostatniego króla w linii męskiej – Ferdynanda II Katolickiego (męża Izabeli Katolickiej) połączone z Kastylią-Leonem, co dało początek nowożytnej Hiszpanii (o okolicznościach likwidacji autonomii Aragonii pisałem tu).

[3] galera – jeden z najstarszych typów statków i okrętów, charakteryzujący się napędem wiosłowym (zazwyczaj występującym wraz z żaglem lub żaglami, acz mniej wydajnymi niż w wypadku statków wyłącznie żaglowych). Nowożytna galera ukształtowała się w późnym średniowieczu. Charakteryzowała się smukła linią, przeważnie trzema jednożaglowymi masztami z ożaglowaniem łacińskim (skośnym). Główną przewagą galer nad okrętami pełnożaglowymi była ich większa niezawodność – w wypadku bardzo słabego lub niesprzyjającego wiatru, okręty żaglowe (zwłaszcza z ożaglowaniem rejowym, czyli „prostokątnym”) traciły wszelka sterowność i mogły być łatwo wymanewrowane przez galery. Z drugiej strony ze względów konstrukcyjnych niemożliwe było uzbrojenie burt galer w armaty, mogły one strzelać co najwyżej od dziobu i rufy, rzadko posiadły więcej niż kilka dział, toteż ich siła ogniowa była wyraźnie słabsza. Z tego tez powodu wymyślono większa wersję galer – galeasę, z dodatkowym pokładem na działa, która okazała się jednak zdecydowanie zbyt wolna, a przede wszystkim mało zwrotna by wejść do masowego użycia. Ponadto galery była znacznie wolniejsze na dalekie dystanse od statków z ożaglowaniem rejowym (przy sprzyjającym wietrze również na krótkie), mniej pojemne oraz wymagały liczniejszej załogi – galerników (byli nimi przeważnie jeńcy, u chrześcijan muzułmańscy, u muzułmanów chrześcijańscy). Nie nadawały się również do żeglugi pełnomorskiej i oceanicznej, toteż ich zmierzch przypada na początek XVII wieku.

[4] karaka – przeważnie trójmasztowy okręt żaglowy o ożaglowaniu rejowym (z wyjątkiem dolnego żagla tylnego masztu – bezana), wynaleziony pod koniec XV wieku. Charakteryzował się pękatym kształtem i bardzo wysokimi kasztelami (wieżyczkami na dziobie oraz rufie). Był to pierwszy statek ze stengami („przybudówki” do masztu, pozwalającej rozpiąć na nim dodatkowy żagiel lub żagle), tym samym pierwszy typ statku z więcej niż jednym żaglem na jednym maszcie oraz pierwszy statek zdolny do podróży oceanicznych. Jedną z najsłynniejszych (i pierwszych) karak była Santa Maria – okręt na którym Krzysztof Kolumb dopłynął do Antyli. Pod koniec XVI wieku karaki przekształciły się w galeony – większe, bardziej smukłe jednostki o zdecydowanie niższych kasztelach (zwłaszcza dziobowych).

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s